Zwykle rano przeglądam zaprzyjaźnione blogi, przeglądam wiadomości i sprawdzam pocztę.
No i od samego rana podnoszą człowiekowi ciśnienie.Kawa jest w takim układzie zupełnie niepotrzebna.
Proponują mi pracę jako administrator stron internetowych, bo praca w administracji i administrowanie stron to to samo...koń by się uśmiał.
Następnie proponują abym spróbowała sił jako kierownik zespołu w Doradztwie Finansowym . Jednym słowem chcą akwizytora tylko to uładnili coby ludziska się nie wystraszyły.
Otwieram kolejną kopertę a w niej dobry człowiek chętnie mi poradzi jak zarabiać w internecie, na własnej stronie internetowej lub blogu. Za małą odpłatnością mi to poradzi.
Kolejny mail a w nim propozycja wzbogacenia się. No jak odrzucić bogactwo?Przecież to kretyństwo. Proponują to wzbogacenie bez ryzyka z mojej strony. Toż to prawdziwa okazja! Mam tylko obstawiać mecze u bukmachera.Rewelacja.
Zaraz potem Allegro i Quelle pokazuje mi na co wydać dopiero co zarobione pieniądze.Oferty są kuszące, bo specjalnie dla mnie są promocyjne.Jakaż ja jestem ważna!
Dumnie napinam pierś, bo serwis podatkowy mówi mi,że w zeszłym roku moje dochody drastycznie wzrosły i tak naprawdę ciągle rosną, wolniej ale rosną.
Cieszę się,że "żyje się nam coraz lepiej"wg Tuska.Zaglądam do portfela,aby potwierdzić, to co sugeruje mi serwis podatkowy, a tam zionie pustką.
Fajnie ma ten Tusk i jego ekipa.Żyje im się coraz lepiej, bo nie mnie.
Na koniec serwis z pracą pyta: Czy wiesz ile możesz zarobić na swoim stanowisku?
Wiem. 700 zł.
Dopięli swego. Wkurzyli mnie na maxa.