Pod chlebakiem w kuchni leżą dwa małe okruszki. Takie niepozorne, malutkie, nikomu nie wadzące.
Spoglądam na nie. Okruszki chleba zaczynaja wwiercać się w mój mózg. Najpierw cichutko mówią:
-Musisz wstać i uprzątnąć nas.
W sprzątaniu ich nie było by nic dziwnego , gdyby nie fakt, że walczę z przymusem posprzątania.
Dzis wiem,ze latanie za każdym okruszkiem osobno wykończy mnie fizycznie. Do tego te obrazki na ścianie. Ciagle ktoś je przekrzywia...
Spoglądam na nie kolejny raz, konwersując w miedzyczasie z mężem. Okruszki jakby trochę urosły. Spogladają spod chlebaka. Chyba zakończę te katusze i je sprzątne. Walczę z tym przymusem. Piję kawę. Wiem,ze one tam są. Starają się przyciągnąć moją uwagę. Odwracam głowę. Nie dam się. Łyk kawy.
Spoglądam na podłogę. Dostrzegam 3 kolejne okruszki chleba. No przeginają! Uwzięły się na mnie! Walczę ze sobą. Nie zmiatam ich. Potem i tak będę odkurzała. Wtedy dam im w kość.
Kolejny łyk kawy. Kątem oka spoglądam na okruchy spod chlebaka. Widzę,że jakby znów podrosły. Tego nie ścierpię! Wstaję, łapię za ścierkę i je ścieram z blatu kuchennego.
I tak jest często. Historia zwykle się na tym nie kończy, bo za chwilę dostrzegam kolejne, które plątają się gdzieś koło deski do krojenia. Nigdy nie da się zetrzeć ich wszystkich na raz. Ukrywają sie gdzieś a potem wyłażą...
Wiem, ze to nerwica natręctw.Wiem też ,że w jakimś stopniu dotyka wielu ludzi. Są to uporczywe nawracające myśli oraz przymus wykonania jakiejś czynności .
Jest to męczące. Fizycznie, bo tym sposobem potrafie ciagle coś robić, nmiekoniecznie konstruktywnego.
U mnie to nie jest patologiczne. Potrafię usnąć ze świadomością, że obrazek krzywo wisi albo, że kolejna armia okruchów atakuje.
Podobno najczęstszą jest obsesyjna obawa i konieczność mycia rąk.
Osoby ogarnięte tym rodzajem natręctw myją ręce kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy dziennie. Często są tak zajęte tą czynnością, że nie są już w stanie nic innego robić. W krańcowych przypadkach myją ręce tak, że skóra na nich jest zniszczona a resztę ciała pozostawiają w brudzie.
Czasem człowiek musi wykonać jakiś gest lub czynność. Zdaje sobie sprawę z bezsensowności takiego postępowania, często się go wstydzi, ale nie może się opanować, ponieważ narastający lękzmusza go do wykonania rytuałów.
Czasem natręctwa polegają na konieczności wypowiedzenia jakiegoś słowa lub zwrotu, kiedy indziej polegają na gwałtownej chęci wymówienia jakiegoś bluźnierstwa .
Natręctwa pojawiają się wbrew woli , budzą sprzeciw a jednocześnie są uznawane za własne. Myślom tym najczęściej towarzyszy uczucie obniżonego nastroju, często ludzie , których nękają już patologiczne natręctwa w celu zmniejszenia lęku uzależnia się od substancji zmniejszających lęk a także od alkoholu.
Często czynności natrętne wiążą się z pewnego rodzaju ceremonią, której przerwanie związane jest z powstaniem silnego lęku i niepokoju.
Tak więc uważajmy na nasze codzienne zwyczaje, przyzwyczajenai i rytuały, by nie stały się przymusem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowa myśli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowa myśli. Pokaż wszystkie posty
środa, 2 grudnia 2009
poniedziałek, 30 listopada 2009
Luźne myśli.
Samo mi sie coś zrobiło....
-Coś mi tu się zrobiło. Chodź zobacz.
Wstaję i patrzę.
-Nie trzebabyło gołych dup oglądać- komentuję.
-Jak dodać wiersz do tabelki?
-Kliknij prawym przyciskiem myszy.....-tłumaczę.
Wiem,że za tydzień będę tłumaczyła od nowa.
-O! A w tabelce nie da się pisać! Piszę a tu mi głupoty wyskakują.
-Sformatuj komórkę.
-??????
-Kliknij prawym przyciskiem myszy....
Tym razem zapisał sobie w zeszyciku.
Nie jestem znawcą pakietu biurowego, nie czuję się więc upoważniona do udzielania korepetycji.
Do szału doprowadza mnie kolega, który pracuje na komputerze od 10 lat a wciąż pyta o podstawy w typie: Jak skopiować ten plik? A wydrukujesz mi coś z płyty CD bo ja nie umię?
No ja też wszystkiego nie umię. Tak naprawdę mało umię jednak staram się jakoś radzić, kombinować, szukać...
Mój kolega-Informatyk zawsze najpierw odsyła mnie do googla:
-Bo jak sama znajdziesz i postarasz się to się nauczysz.
Jak już było dramatycznie źle-pomagał.
Inny kolega namiętnie wertował strony pornograficzne.
W domu był użytkownikiem internetu przez TP S.A. i jakoś tak było wtedy ,że płacił za transfer.
No i ogladał babeczki w negliżu , a jemu same sie otwierały coraz to nowe strony .Pozmieniały mu ustawienia,że domyślnie startował z tych stron i jeszcze dowaliło mu mnóstwo panienek na kompa,łącznie z pulpitem. Nabiło tez niezły rachunek z TP. S.A.
Oczywiście usuwalność tego jest bardzo skomplikowana i musiał mu zaprzyjaźniony informatyk TO usuwać.
Jego żona swoje uwagi na ten temat też wyraziła .
Jednak to nie uleczyło jego zapędów i kiedyś coś podobnego uczynił w pracy. Nie były to dialery ale popodłaczane stronki i wszędobylskie zdjęcia. Pech chciał, Szefowa zasiadła do jego kompa...włos jej sie zjeżył na głowie.
To skutki (i tak małe) włażnenia na strony dla dorosłych i klikanie wszędzie : yes,yes,yes.....
Dzieci , nawet te 45 letnie powinny mieć założony filtr rodzicielski.
P.S. Z ostatniej chwili:
-Chce kupić piłkarzyki w internecie na Mikołaja dzieciom.
-To kup.
-Ale jak?
-Czytaj dokładnie, słowo po słowie, inaczej się nie da.
-Ale Ty to zrób.
-Nie , ja też muszę czytać jako i Ty, więc czytaj....
Przeczytał , napisał....
-A jak wypisać przelew?
-Coś mi tu się zrobiło. Chodź zobacz.
Wstaję i patrzę.
-Nie trzebabyło gołych dup oglądać- komentuję.
-Jak dodać wiersz do tabelki?
-Kliknij prawym przyciskiem myszy.....-tłumaczę.
Wiem,że za tydzień będę tłumaczyła od nowa.
-O! A w tabelce nie da się pisać! Piszę a tu mi głupoty wyskakują.
-Sformatuj komórkę.
-??????
-Kliknij prawym przyciskiem myszy....
Tym razem zapisał sobie w zeszyciku.
Nie jestem znawcą pakietu biurowego, nie czuję się więc upoważniona do udzielania korepetycji.
Do szału doprowadza mnie kolega, który pracuje na komputerze od 10 lat a wciąż pyta o podstawy w typie: Jak skopiować ten plik? A wydrukujesz mi coś z płyty CD bo ja nie umię?
No ja też wszystkiego nie umię. Tak naprawdę mało umię jednak staram się jakoś radzić, kombinować, szukać...
Mój kolega-Informatyk zawsze najpierw odsyła mnie do googla:
-Bo jak sama znajdziesz i postarasz się to się nauczysz.
Jak już było dramatycznie źle-pomagał.
Inny kolega namiętnie wertował strony pornograficzne.
W domu był użytkownikiem internetu przez TP S.A. i jakoś tak było wtedy ,że płacił za transfer.
No i ogladał babeczki w negliżu , a jemu same sie otwierały coraz to nowe strony .Pozmieniały mu ustawienia,że domyślnie startował z tych stron i jeszcze dowaliło mu mnóstwo panienek na kompa,łącznie z pulpitem. Nabiło tez niezły rachunek z TP. S.A.
Oczywiście usuwalność tego jest bardzo skomplikowana i musiał mu zaprzyjaźniony informatyk TO usuwać.
Jego żona swoje uwagi na ten temat też wyraziła .
Jednak to nie uleczyło jego zapędów i kiedyś coś podobnego uczynił w pracy. Nie były to dialery ale popodłaczane stronki i wszędobylskie zdjęcia. Pech chciał, Szefowa zasiadła do jego kompa...włos jej sie zjeżył na głowie.
To skutki (i tak małe) włażnenia na strony dla dorosłych i klikanie wszędzie : yes,yes,yes.....
Dzieci , nawet te 45 letnie powinny mieć założony filtr rodzicielski.
P.S. Z ostatniej chwili:
-Chce kupić piłkarzyki w internecie na Mikołaja dzieciom.
-To kup.
-Ale jak?
-Czytaj dokładnie, słowo po słowie, inaczej się nie da.
-Ale Ty to zrób.
-Nie , ja też muszę czytać jako i Ty, więc czytaj....
Przeczytał , napisał....
-A jak wypisać przelew?
środa, 25 listopada 2009
Myśli ulotne.
Wstęp: Z racji rozmiarów sumoka, moja bielizna jest odpowiednich rozmiarów. Nie jakieś tam stringi czy biodrówki.Moje majciochy muszą utrzymywać w odpowiedniej pozycji zad, brzuch i co tam tylko trzeba.+
Akcja: Wspaniały zbiera pranie ze sznurka.Zatrzymuje się przy mojej bieliźnie i mruczy pod nosem:
-Antygwałtki.
-Co?
-Musiałby być zdesperowany...(w domyśle KTOŚ, facet; w domyśle:żeby się dobrać).
Wniosek 1: dużo trzeba się domyślać.
Wniosek 2: ale dowcipny!
Akcja: Wspaniały zbiera pranie ze sznurka.Zatrzymuje się przy mojej bieliźnie i mruczy pod nosem:
-Antygwałtki.
-Co?
-Musiałby być zdesperowany...(w domyśle KTOŚ, facet; w domyśle:żeby się dobrać).
Wniosek 1: dużo trzeba się domyślać.
Wniosek 2: ale dowcipny!
poniedziałek, 5 października 2009
Słowa i myśli.
Ja, jako człowiek zdepresjonowany często zaglądam w głąb siebie w ramach autoterapii behawioralno-poznawczej.
I cóż ja tam znajduję?
Lęki, strachy, nieśmiałość, ukryte wspomnienia i chleb ze śmietaną.Pamiętam durne wierszyki, rymowanki i dziwne myśli.
Przypominam sobie ludzi, których zapomniałam, zdarzenia o których nie miałam pojęcia.
Są to fotografie, często czarno-białe, czasem jest to filmik video taki,jaki podobno widzą ludzie umierający.
Ja chyba nie umieram? Czasem wydaje mi się ,że tak.
No więc jestem jak odkrywca z Discovery.I tu moja pierś się pręży. Jestem odkrywcą...
Zaglądając w siebie odkryłam...słowa.
Odkąd chodzę na kurs księgowości i przebywam wśród ludzi, moje słownictwo staje się coraz bogatsze.
Nawet w myślach zaczynam używać trudnych słów (na razie pojedynczych), choć słowo "celebrytka" musiałam sprawdzić w google.
Jakie jest moje słownictwo? Bogate, coraz bogatsze. Rozpiętość: od żulowskiego po para inteligenckie.
Potrafię kląć jak szewc i komponować odpowiednie wiązanki a za chwilę moim para inteligenckim językiem z wykładów o rynku pracy, napiszę maila do siostry by ją wesprzeć w trudnym czasie, po utracie pracy.
W myślach układam piękne, złożone zdania, by za chwilę wystękać do kogoś lakoniczną odpowiedź na wcześniej zadane pytanie.
Po pełnych wzlotów myślach o swojej mądrości schodzę na ziemię i idę do durnej pracy, mało opłacanej i bez ambicji.
I cóż ja tam znajduję?
Lęki, strachy, nieśmiałość, ukryte wspomnienia i chleb ze śmietaną.Pamiętam durne wierszyki, rymowanki i dziwne myśli.
Przypominam sobie ludzi, których zapomniałam, zdarzenia o których nie miałam pojęcia.
Są to fotografie, często czarno-białe, czasem jest to filmik video taki,jaki podobno widzą ludzie umierający.
Ja chyba nie umieram? Czasem wydaje mi się ,że tak.
No więc jestem jak odkrywca z Discovery.I tu moja pierś się pręży. Jestem odkrywcą...
Zaglądając w siebie odkryłam...słowa.
Odkąd chodzę na kurs księgowości i przebywam wśród ludzi, moje słownictwo staje się coraz bogatsze.
Nawet w myślach zaczynam używać trudnych słów (na razie pojedynczych), choć słowo "celebrytka" musiałam sprawdzić w google.
Jakie jest moje słownictwo? Bogate, coraz bogatsze. Rozpiętość: od żulowskiego po para inteligenckie.
Potrafię kląć jak szewc i komponować odpowiednie wiązanki a za chwilę moim para inteligenckim językiem z wykładów o rynku pracy, napiszę maila do siostry by ją wesprzeć w trudnym czasie, po utracie pracy.
W myślach układam piękne, złożone zdania, by za chwilę wystękać do kogoś lakoniczną odpowiedź na wcześniej zadane pytanie.
Po pełnych wzlotów myślach o swojej mądrości schodzę na ziemię i idę do durnej pracy, mało opłacanej i bez ambicji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)