


I nastał Maków Podhalański.
I Anioł Stróż rozpostarł swoje skrzydła i zaopiekował się mną.Skąd wiem? Bo wciaż żyję.
Urodziła się moja siostra, którą nakarmiłam chlebem z masłem w pierwszym tygodniu jej życia.Przeżyła. Smakowało jej. Matka miała pretensje.
Przeprowadzka. Utrata starych koleżanek.Wyruszyłam w drogę w nieznane.Zamieszkaliśmy w mieście 7 km dalej, ale ja wiedziałam, ze Sucha została utracona.
Sucha Beskidzka miasto utracone.
Zaczął się mój horror. Młodsza siostra w domu! Trzeba ustępować, bawić się, ale były i dobre strony. Było na kogo zwalić jakąś swoja winę i mniej uwagi mi poświęcali.
Mogłam się cała oddać poznawaniu nowej okolicy. A było tu ciekawych zakątków!
Najpierw jednak poznałam nowe sąsiadki, późniejsze moje towarzyszki i przyjaciółki.
Najpierw nieśmiało badałam okolice swojego bloku, osiedla, sąsiedniej ulicy,rynku,okolicznych ulic, strumieni, rzeki, gór. Zataczałam coraz większe kręgi.Sięgnęłam i okolicznych wiosek.Wszystko to zaliczyłam zanim poszłam do szkoły.
Lato spędzałam na podwórku. Za blokiem płynął strumyk,w którym brzechtaliśmy się do woli.Strumień górski, czysty z pijawkami i ropuchami.
Wiecie,że prze przy ropusze nie wolno pokazywać zębów, bo powypadają wszystkie? Chodziliśmy więc w kółko z zamkniętymi ustami.
Szukałam też źródeł naszego strumyka wysoko w górach. Chodziłam na skałki by obserwować żmije zygzakowate (jadowite). Po śmierci dziecka w szpitalu po ukąszeniu przez żmiję, przestałam.
Z koleżankami znalazłyśmy nowe hobby: kradzież miodu z pasieki. A ja panicznie boję się pszczół.Kradzież jabłek z sadu naszej nauczycielki, kradzież marchewki i porzeczek z cudzych ogródków.
Najlepszą zabawą okazało się jednak turlikanie po halach. Matka się dziwiła czemu spodnie są uzielenione. A dla mnie problemem nie były zielone spodnie ale ból pleców po upadkach z poszczególnych hal. Z tych samych hal zimą jeździłam na sankach co zakończyło się uszkodzeniem kości ogonowej i bólem przez parę lat. Nie uchroniło mnie to przed poszukiwaniem coraz bardziej ekstremalnych zjazdów. Zjazd na sankach z gór stawał się coraz bardziej ryzykowny.A my szukaliśmy coraz to nowych wyzwań.Adrenaliny dostarczać zaczęły nam zjazdy wzdłuż potoków górskich z ciągłym ryzykiem skąpania się.
Człowiek uzależnia się od adrenaliny i z czasem potrzebuje jej coraz więcej. Nic prostszego. Jazda na łyżwach po lodzie, po lodzie na rzece, po górskiej rzece.Czemu nie?!
Anioł miał mnie w opiece.