Nauczeni doświadczeniem z "nocnym moczeniem" łóżka , nie zostawiali mnie już samej. Zatrudniali babcie do pilnowania.
Pamiętam takie zdarzenie: Ja anioł piwnooki o blond lokach bawię się na rozłożonej wersalce.Mam zabawki. Na brzegu wersalki siedzi babcia i mnie pilnuje. Robi sobie na drutach i rzuca okiem na mnie.
Ja, słodkie dziecko, grzecznie się bawię. W pewnym momencie zaintrygowało mnie pewne urządzenie na ścianie. Gniazdko.
Próbuję wsadzić palce.Nie mieszczą się. Kombinuję co by tu wepchnąć. Wsuwka do włosów!
Wkładam.
Efekt piorunujący, odrzut nieziemski. Babcia w panice.
Gdy babcia opowiada to ojcu, on tylko kiwa głową. Nie ma sposobu na mnie bym coś nie zmalowała pomiędzy jednym mrugnięciem oka a drugim.
Moje doświadczenia z prądem w szkole średniej przybrały bardziej skomplikowanych form.
Wieczorkiem ( chyba w piątki) siedziało się przy radiu i słuchało "listy przebojów trójki". Czasem się nagrywało na Grundinga czy Kasprzaka. Nagle coś strzeliło i zgasł prąd w całym mieszkaniu. Okazało że kabelek od radia mi się przepalił i zrobił zwarcie.
Ojciec przyniósł nową wtyczkę, nożyk i izolacje: Napraw.
No to naprawiłam. Wkładam wtyczkę do gniazdka. Efekt piorunujący, odrzut nieziemski. Wokół smród palonego mięsa.
Ojciec wpada do pokoju: Żyjesz? To napraw to porządnie. :-)
Naprawiłam. Już nie podłączę nigdy uziemienia do fazy, już nie pomylę kabelków.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez prądu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez prądu. Pokaż wszystkie posty
piątek, 5 listopada 2010
środa, 20 stycznia 2010
Strefa mroku.
U mnie w Wolbromiu prąd jest.Wszystkie okoliczne wsie go nie mają już 11 dobę i brak nadziei.Komunikaty naszego Sztabu Kryzysowego nie napawają nadzieją.
Gdy jadę do pracy w polach widzę połamane słupy i nic się nie dzieje.Podobno energetycy non stop starają się przywrócić prąd.Chyba powinniśmy im wytoczyć procesy o straty moralne i jakies tam jeszcze.Oni chętnie naliczają nam odsetki choćby za jeden dzień opóźnienia w zapłacie rachunku.
Mało tego, podobno nasz pomysłowy Urząd Skarbowy wyruszył na łowy do wiosek bez prądu, bo jeśli nie ma prądu to i kasy fiskalne nie działają...więc jak sklepikarze po pipidówkach mogą chleb sprzedawać? A fe!Nie ładnie.Po lapach ich.Oszuci jedni!
Powiedzcie czy to nie chory kraj?
Gdy jadę do pracy w polach widzę połamane słupy i nic się nie dzieje.Podobno energetycy non stop starają się przywrócić prąd.Chyba powinniśmy im wytoczyć procesy o straty moralne i jakies tam jeszcze.Oni chętnie naliczają nam odsetki choćby za jeden dzień opóźnienia w zapłacie rachunku.
Mało tego, podobno nasz pomysłowy Urząd Skarbowy wyruszył na łowy do wiosek bez prądu, bo jeśli nie ma prądu to i kasy fiskalne nie działają...więc jak sklepikarze po pipidówkach mogą chleb sprzedawać? A fe!Nie ładnie.Po lapach ich.Oszuci jedni!
Powiedzcie czy to nie chory kraj?
wtorek, 12 stycznia 2010
Armagedon.
Zamrugało i wcale nie zalotnie.Potem zgasło. I tak od soboty w nocy.Nie ma prądu, nie ma wody, nie ma ogrzewania.Czasem znika też zasięg z telefonów.Lodówka już się rozmrozila, w zlewie sterta garów czeka na lepsze czasy, gdy woda znów stanie się dostępna.Potrzeby należy zalatwiać w pracy i w szkole.W domu tylko lekki kaliber.
Odcięci od swiata żyjemy sobie w tym zapizdowie. No bo i sniegu u nas nie brak. Armagedon.
Jak łatwo załatwić nas i nasz cywilizowany swiat.
Siedzimy więc w ciemnosciach i pielęgnujemy życie rodzinne.Siedzimy i planujemy przyszłosć: za dwa dni to będzie TAK, za trzy dni to TAK, a za cztery nasze zdemoralizowanie sięgnie szczytu i zaczniemy się zjadać nawzajem. Potem następuje głębokie westchnienie: jak mało jestemy samowystarczalni, jak bardzo uzależnieni od prądu,od techniki,od wody w kranie, od elektrociepłownii.
Jestem swieżo po filmie 2012, więc katastroficznych mysli mam więcej.
Odcięci od swiata żyjemy sobie w tym zapizdowie. No bo i sniegu u nas nie brak. Armagedon.
Jak łatwo załatwić nas i nasz cywilizowany swiat.
Siedzimy więc w ciemnosciach i pielęgnujemy życie rodzinne.Siedzimy i planujemy przyszłosć: za dwa dni to będzie TAK, za trzy dni to TAK, a za cztery nasze zdemoralizowanie sięgnie szczytu i zaczniemy się zjadać nawzajem. Potem następuje głębokie westchnienie: jak mało jestemy samowystarczalni, jak bardzo uzależnieni od prądu,od techniki,od wody w kranie, od elektrociepłownii.
Jestem swieżo po filmie 2012, więc katastroficznych mysli mam więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)