


Dziecięciem będąc szybko zrozumiałam hazard i go pokochałam.Moja babcia nauczyła mnie grać w karty i całymi dniami z nią " cięłam". Ojciec jak to przyuważył, postanowił wykorzystać moją miłość do kart. Stworzył dla mnie nową talie kart i nową grę. Karty były z literkami. Miało mnie to zapalić do czytania. Tak ojciec stworzył pierwszą analfabetkę PRL-u. Od tego czasu czytanie szło mi coraz gorzej. Uwsteczniłam się.Na widok książek odrzucało mnie. Ojciec tego nie pojmował. Za sprawą koleżanki zaczęłam czytać książkę" Timur i jego drużyna"Arkadego Gajdara. Potem były "Czarne Stopy" i "Nowe ślady Czarnych Stóp" S.Szmaglewskiej i poszło.....wszystkie "Tomki" czy seria "Pan Samochodzik...".
Nastał czas na Arkadego Fiedlera. Wraz z nim zwiedzałam świat.Byłam z nim w Kanadzie, w Gwinei, na Madagaskarze Przeczytałam 26 jego książek na 32 napisanych .Do dziś czuję żywiczny zapach Kanady, słyszę ptaki drongo czy ryby śpiewające w Ukajali.
Tak zaczęła się moja przygoda z książką podróżniczą. Potem już poszło. Pożerałam wszystko co jest podróżnicze:książki, gazety , programy tv i filmy.
Trafiłam kiedyś na kolejnego naszego podróżnika: Wiktora Ostrowskiego.Książkę "Wyżej niż kondory" pokochałam od pierwszego wejrzenia.Bardzo przyjemnie się czyta, a to oczywiście podstawa, aby ją zacząć czytać. Opowiada o przygotowaniach, a w końcu o samej wyprawie. Celem był szczyt jeszcze niezdobyty, jak to mówią miłośnicy takich wypraw - dziewiczy. Miejscem tej wyprawy są Amerykańskie Andy. Książka oparta jest oczywiście na faktach i opisuje okres przed wojną.
Autor jest jednym z uczestników wyprawy oraz jej organizatorem. W książce jest mnóstwo pięknych opisów przyrody, zwierząt (choć niewiele ich tam było - głównie muły, które niosły bagaże). No i zakochałam się w górach szeroko pojętych: i tych małych i tych wielkich.
Przyszedł czas na Tonego Halika i jego żonę. Oglądałam "Pieprz i wanilia" jako program obowiązkowy. Najpierw w tv czarno-białym, potem w kolorze.
Zazdroszczę im wypraw, wrażeń i pamiątek , które zgromadzili. Niedawno nawet widziałam Elżbietę Dzikowską na tvn style, pokazywała etniczne stroje i biżuterię.Coś boskiego!
Po przeczytaniu książki "Zielone wzgórza Afryki",Ernesta Hemingwaya, już wiedziałam,że to będzie moja kolejna miłość .
Autor jest autentyczny aż do bólu. Pisze o Afryce, o przygodach łowieckich, o ludziach i zwierzętach. Pisze o whisky i wodzie sodowej.Ważne jest to, jak pisze.
No i padło na Afrykę za sprawą Hemingwaya. No i przez niego pragnę tam jechać.
Przeczytałam sporo podrózniczych książek różnej maści,
sporo programów obejrzałam.
Na placu boju dziś pozostał Cejrowski. No i czytam, no i oglądam. Nie jest tak doskonały jak Halik,ale pokazuję kawałek świata nieuładnionego, pokazuje slamsy i dzikich. Jest pyskaty i nie ma dla niego tabu.
Chętnie bym się wybrała na wyprawę z nim.
Ciekawe co będzie następne....