Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współczucie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współczucie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2009

Brak współczucia.

Wczoraj jadąc busem do Krakowa usłyszałam wiadomość, która mnie bardzo ubawiła.Otóż TVP ogłosiła pogotowie strajkowe, grożąc jednocześnie,że jak zaczną strajkować to nie będą nadawać.
Przed oczami stanął mi 13 grudnia łońskiego roku i się wystraszyłam.Toż to pewne znane osoby nie pokażą się w okienku a inne nie zobaczą "Mody na sukces", " Plebani" czy "Złotopolskich" jak my kiedyś Teleranka.

Śmiałam się do siebie cała drogę do Krakowa.
Ależ jestem wredna, ludziska chcą strajkować, bo im się krzywda dzieje.

Nie ma we mnie odrobiny empatii? No kurcze chyba nie.
Nie będę roztrząsać dlaczego jestem taka wredna,zgorzkniała i bez uczuć.

czwartek, 25 czerwca 2009

Czy jesteśmy źli?

Ktoś opowiedział mi takie zdarzenie:

"Dziś coś sie stało i boję się.
Jadę autem ruchliwą ulicą, dość wolno. Pada deszcz. Po mojej prawej stronie, chodnikiem idzie zgarbiona staruszka. Nagle upada na chodnik i leży. A ja dalej jadę. Jeszcze jakieś 20m.
Zatrzymuję auto z boku drogi,ale nie wysiadam. Mija mnie mężczyzna na rowerze i zatrzymuje się przy staruszce. Ja dalej siedzę w aucie i łapię za telefon i wybieram 999,jednocześnie obserwuję w lusterkach co się dzieje z babcią - ciągle leży.

Zgłasza się pani dyspozytor. Tłumaczę co i gdzie. Ta pyta mnie o nazwisko - a ja.... no własnie... a ja nic. Rozłączyłam się. Nie potrafie sobie wybaczyć. Gnębi mnie to. To i jeszcze coś. Nie chciałam podać nazwiska i nawet nie wiem dlaczego. Gryzie mnie to bardzo. A co jeśli uznali to za fałszywe zgłoszenie i nikt nie przyśle karetki?A co jeśli dotrą do mnie i będę miała kłopoty?

Poza tym wszystkim to gryzie mnie również to ,jaką ja jestem egoistką. Martwię się o konsekwencje a nie o staruszkę. Jestem złym człowiekiem i boję się. Nie chce być taka. Wiem. Jestem uszkodzona i nie lubie samej siebie. Nie chce taka być!"

Czy tacy powoli się stajemy: obojętni na los innych ludzi?

W wyobraźni symulowałam kiedyś podobne zdarzenia i swoje zachowania. I nie wiem jakbym się zachowała, ale wiem że: tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono.

Kiedyś zadałam sobie pytanie: a co by było gdybym to ja potrzebowała pomocy? Czy nikt by mi nie pomógł? Czy znieczulica jest aż tak wielka?

Teraz zacytuję Wikipedię i zaszczepię tu trochę teorii:

Altruizm (łac. alter - inny, drugi) - zachowanie w obrębie danego gatunku, w wyniku którego osobnik tak się zachowujący ponosi pewne koszty wobec innego, który z kolei zyskuje. Jest to jedno z typowych zachowań zwierzęcych zwiększających ich łączną wartość przystosowawczą.
Potocznie altruizm definiowany zazwyczaj jest jako postawa przeciwstawna egoizmowi, u podstaw której leży bezinteresowna troska o dobro innych osób.

Empatia (gr. empátheia "cierpienie") - w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych istot (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).

Współczucie - stan emocjonalny, w którym jeden człowiek solidaryzuje się z inną osobą cierpiącą i wyraża głębokie ubolewanie okazywane komuś nieszczęśliwemu. Współczucie jest bardzo ważne w życiu człowieka, gdyż jest to rodzaj pomocy emocjonalnej.

Czy naprawdę jesteśmy tacy źli? Nie wszyscy, bo jednak ludzie sobie pomagają. W naszych głowach jednak pojawia się dylemat: a potem będą mnie ciągać, przesłuchiwać itp? Czy dlatego jesteśmy głusi i ślepi na przemoc domową, na przemoc na ulicy?
Myślimy: to nie moja sprawa i udajemy, że nic się nie dzieje.
Dlaczego jednak tak interesujemy się życiem innych ludzi (widzimy ich niepowodzenia, cieszymy się z nich, obgadujemy itp), a udajemy brak zainteresowania, gdy trzeba komuś pomóc? Czy jesteśmy egoistami? Czy jesteśmy mało inteligentni emocjonalnie?

Z obserwacji własnego środowiska wiem,że ludzie są wredni albo na takich akurat trafiłam.
W swoim życiu spotkałam PRAWDZIWYCH LUDZI, współczujących,z dużą dozą empatii,serdecznych.Wśród nich doznałam wielu wzruszeń,niejednokrotnie zaskakiwali mnie dobrocią i szczerością.
Niestety w innym rejonie Polski niż mnie przyszło żyć.

Mój mąż stwierdził,że chciałby tam mieszkać,wśród nich i że kiedyś to się stanie.

Opiszę kiedyś tych ludzi,obcych,serdecznych choć często biednych.