piątek, 5 marca 2010

Śnieg.

Poranek przywitał mnie zupełnie świeżym ,białym puchem.Pomyślałam,że to aniołki robią porządki i wymiatają resztki...a tu gucio. Mróz siarczysty i upragnionej wiosny nie widać. Szybko przejrzałam portale pogodowe i na nich też milczą o wiośnie. Jedyna nadzieja w wiośnie kalendarzowej.Ona przyjdzie.
Kiedyś ,drzewiej, dawno temu taka pogoda była dla mnie frajdą, ale to było w zamierzchłej epoce.Uprawiałam wtedy sporty zimowe ekstremalne i zima to był raj.
dziś jestem zwierzęciem ciepłolubnym i zima mnie męczy.
Pamiętam jak dawno, dawno temu po srogiej zimie przychodziła wiosna.Ciekło z dachów, kra na rzece pękała (i to było w miasteczku słychać),spod śniegu wychodziły przebiśniegi.Było mokro ale słonko dawało nadzieję.
Teraz nie bardzo wiadomo kiedy która pora roku się zaczyna a która kończy.

5 komentarzy:

Mała Mi pisze...

O tak, zgadzam się ze stwierdzeniem, że pory roku się bardzo pomieszały... poplątały. I niczego nie można już być pewnym :)

Pozdrawiam!

Gosia pisze...

Jednymi z nielicznych którzy lubią zimę, to są dzieci. Mój syn dzisiaj rano, jak wyszliśmy do przedszkola usłyszałam tylko
- No nie! Znowu śnieg! Mamo, miał być już wiosna! :(
Nawet dzieci mają dosyc

anabell pisze...

Witaj Kasiu, u mnie też biało i niestety trzyma się ten biały paskudnik.Trochę mnie to zmartwiło, bo wczoraj widziałam szpaka i boję się, że biedne szpaki pomarzną.Nie sądzę by było im ciepło w budkach lęgowych.
Miłego, ;)

blog niedzielny pisze...

czyzby starosc cie maca swoimi lapkami hahahah i wygody sie chce ;)

Tribudragon pisze...

wszystko sie zmienia: swiat, a my razem ze swiatem.

Przez to zycie jest ciekawsze :))


P.S.

Pamietam juz stycznie kiedy chodzilem w koszulce w Niemczech. Pogoda zawsze sie zmieniala ;-))