niedziela, 21 lipca 2013

Z głową w chmurach.


 No i Boże Ciało znów na Babiej Górze. Mój mąż po zejściu pyta: ile jeszcze razy tam pójdziemy? On był 3 razy ja 8.
Ile razy? Oto jest pytanie.
Ta góra jest jak narkotyk. Nawet myśl o niej boli ale przyciąga.
Na dzień dzisiejszy mój mąż znów planuje wejście. Innym szlakiem.
Pytam go: po co tam chcesz iść?
Nie potrafi odpowiedzieć.
Chodzenie po górach wciąga. My chodzimy po takich na jakie nas stać. Nie są to Alpy, ale na nasz wiek i kieszeń wystarczają.
 Niedługo urlop. Nie spędzimy go w Zawoi. Spędzimy go Bieszczadach.Małe góry ktoś krzyknie. Pewnie ale trasy tam są długie i też potrafią boleć.A widoki...
Wiem, byliśmy w Bieszczadach, ale mój mąż ma z nimi niezałatwione sprawy.
 A kiedyś , na starość marzy mu się dom w Biesach.
Nie wiem jeszcze czy mi się marzy...




2 komentarze:

anabell pisze...

No i dobrze, że pojedziecie w Bieszczady - przestrzennie tam i pięknie pachną tamtejsze łąki. My jezdziliśmy rok w rok , a czasem dwa razy w roku w Tatry. Chodzcie po górach, dopóki możecie. Zapewniam Cię, że choć Alpy są piękne, naszym górom też nic nie brak.W porównaniu z Alpami to maleństwa, ale przez to mniej przytłaczają i są bardziej na miarę człowieka skrojone:)))

Kasia pisze...

Chodzimy póki możemy. I człowiek jakby mniej stary jak się przejdzie :)