środa, 7 października 2009

Elektrowstrząsy.


W związku z tym,że słowa znów mi się kłębią w głowie (za dużo myślę?),muszę przelać je na "papier".
Wrócę do małego epizodu z dzieciństwa(o którym już tu wspominałam).

Ja jako odkrywca świata, byłam bardzo ciekawa co też takiego siedzi w kontakcie. Sprawdziłam. Dwiema wsuwkami do włosów. Odrzut był tak wielki....że pomimo młodego wieku (jakieś 2 lata)do dziś to pamiętam.

Moje kolejne zderzenie z prądem, tak wstrząsające, nastąpiło w wieku licealnym.
Ja , amator listy przebojów Trójki, siedziałam przed radiem i nagrywałam muzę na magnetofon marki Grunding (kasetowy, przenośny).Pech sprawił,że kabel od radia się przepalił i trzeba było zmienić wtyczkę.Ojciec mi ją dostarczył wraz z błogosławieństwem:
-Miałaś na fizyce prąd, to sobie radź.

Ufna w swe umiejętności i pełna wiary w siebie, zmieniłam wtyczkę.
Wkładam ja do kontaktu i...odrzut był tak wielki, że potłukłam głowę o podłogę. Korki wywaliło a w pokoju unosiła się zapach pieczonego mięsa (moje przypalone palce).

Do pokoju wpadł ojciec:
-Żyjesz? To napraw to porządnie.

Naprawiłam. Bez pomyłek.Bez podłączania zera do fazy.
Mówi się,ze saper myli się tylko raz , ale elektryk też ma duże szanse na tylko jedna pomyłkę.

Moich spięć z prądem jeszcze parę zaliczyłam.Wszystkie świetnie pamiętam.
Najlepsze jest to,że pamiętam wydarzenie z mojego drugiego roku życia.
Wysunęłam śmiałą hipotezę,że elektrowstrząsy spowodowały głęboki stan utrwalenia owych zdarzeń w mojej pamięci.

Z drugiej strony elektrowstrząsy to jedna z metod leczenia zaburzeń psychiatrycznych Zwykłemu laikowi, elektrowstrząsy kojarzą się z barbarzyńską i niezwykle bolesną metodą przepuszczania prądu przez mózg pacjenta, który po zabiegu staje się człowiekiem wprawdzie bez objawów, ale również bez kontaktu (potwierdzone w filmie "Lot nad kukułczym gniazdem").

Podobno wszyscy pacjenci mają zaniki pamięci odnośnie zdarzeń, które miały miejsce w okresie tuż przed terapią. Na krótko zaburzeniu ulega też ich zdolność do przyswajania nowych informacji. U niektórych pacjentów objawy te mogą utrzymywać się nawet do kilku miesięcy.

A moja pamięć tych zdarzeń trwa. Inna sprawa,że w innych sprawach to mam słabą pamięć.
Nie pamiętam (tak sobie wmawiam) złych rzeczy, nie pamiętam zbyt długo swoich krzywd, zapominam zrobić porządki, wynieść śmieci,wypastować buty...czy to amnezja? demencja starcza? a może sprytny sposób na nicnierobienie? :-)

3 komentarze:

Ata pisze...

Wiesz co? Saper i elektryk mylą się tylko raz, ale elektryk przed śmiercią przynajmniej zatańczy ;-)

I nie doszukuj się amnezji, demencji itp. Każdy ciągle czegoś zapomina, a wmawianie sobie problemów, to najlepsza droga do zwariowania ;-)

Ezieta pisze...

Znalam pewnego elektryka, ktory zginal naprawiajac lodowke, popelnil bardzo glupi blad stajac sie przewodnikiem miedzy lodowka a kaloryferem...
Kasiu, otacza nas tyle bodzcow, ze pamietanie o wszystkim jest niemozliwe. Gdyby pastowanie butow bylo Twoja praca zarobkowa, to faktycznie zapomnienie ich wypastowania byloby zastanawiajace. A tak? Czym sie przejmujesz? Kazdy z nas o czyms zapomina i tyle.

blog niedzielny pisze...

no niezle "naladowana" z ciebie dziewczyna ;-)