środa, 3 listopada 2010

Wyjście do kina.Opowiastki drobne.

Dziecięciem byłam ślicznym aczkolwiek upartym. Pomysłowym również.
I chyba dosyć pamiętliwym, bo do dziś pamiętam jak rodzice wybrali się do kina beze mnie. Byłam dziecięciem może 3 letnim.

Wszystko mi wytłumaczyli: idziemy do kina, zostajesz sama w domu. Idziesz spać. Tu masz nocnik, światło będzie włączone.

Ok. Zgodziłam się na wszystko, bo miałam pokazać swoje bohaterstwo.
Ja do spania a oni sobie poszli.
Do dziś pamiętam,że zbudził mnie mocz. Światło się świeciło a nocnik czekał.

Jak to? Nikt mnie nie wysadzi?!

Szybko zdecydowałam,że boję się chodzić po podłodze, bo może pod łóżkiem są boboki?
Przeszłam z łóżeczka na łóżko rodziców i wysikałam się. Potem wróciłam do siebie i poszłam spać.
Chyba im się to nie spodobało, bo pamiętam przez sen, ruch, zamieszanie i zdziwienie gdy wrócili do domu.
Ojciec tylko się śmiał i śmiał.

Na drugi dzień nawet nie okrzyczeli mnie, nie zwrócili uwagi. Przemilczeli temat.Uznali pewnie,że im się należało.

W każdym razie długo już nie zostawili mnie samej.

7 komentarzy:

scenki pisze...

Ja w takich sytyacjach używałam ognia, nie płynów, wciskając podpaloną lalkę pod łóżko. Była afera...

anabell pisze...

Nigdy w życiu nie zostawiłam dziecka samego w domu.Przepraszam, ale to całkowity brak wyobrazni ze strony Twoich rodziców.Ponieważ my nie mieliśmy z kim zostawiać dziecka, to albo nigdzie nie chodziliśmy, albo "na zmianę" lub tylko tam, gdzie mogliśmy wziąć małą za sobą.Zresztą do czasu macierzyństwa zdążylismy się wyszaleć i nie było takich atrakcji,żebyśmy musieli je zobaczyć.Wyobrażam sobie radość Twoich po powrocie.:)))

KUNDZIA pisze...

Twoi rodzice mieli ogromną odwagę.
Ja nie zostawiałam dzieci samych w domu wszędzie je ze sobą ciągałam

Grasza44 pisze...

Kasiu strasznie mnie rozbawiła ta historia:))) Popatrz ile my pamiętamy z dzieciństwa i jakie fajne przygody! Mnie też kiedyś zostawili samą a to z powodu rodzącej, nagle w nocy, sąsiadki. A ja się przebudziłam i nie było nikogo, więc zaczęłam strasznie płakać ze strachu, bo widziałam pod ścianą "dziada w kapeluszu" - tak wyobraźnia u dziecka pracuje. Pozdrawiam cieplutko.

Kankanka pisze...

Historia przednia!
Ale ja też swoich dziatek małych nie zostawiałam, potem kiedy już ich trójkę sobie zafundowaliśmy to czasem te starsze "pilnowały" brata. Ale to były wręcz sekundy, czasem musiałam szybko do sklepu skoczyć i gdzie się tarabanić z trójką dzieci.

blogniedzielny pisze...

hahhahaa ja pamietam jak zostawalam sama bo tak akurat musialo byc ( dzis to chyba nie do pomyslenia) tez sobie wynajdywalam rozne zabawy zeby nie myslec o tym ze jestem sama, a jak sie balam to zawsze chowalam sie pod stol,bo tak jak u ciebie fantazja dawala znac o sobie ;) ;)

Kasia pisze...

Ja dzieci też samych do pewnego wieku nie zostawiałam. Mnie zostawiano. Inne czasy były.