środa, 12 stycznia 2011

Blue Monday.

O długim styczniu pisała Stardust . Zaczęłam myśleć o tym dlaczego on taki długi...i co się na niego składa?

Pomimo że ma 20 dni roboczych wydaje się taki długi...bo:

Właśnie w styczniu wypada najgorszy dzień roku: w poniedziałek 24 stycznia.
Naukowcy podobno są w stanie to udowodnić, nawet za pomocą wzoru matematycznego.

Do tej pory myślałam, że najgorszy i najlepszy dzień w roku to sprawa indywidualna. Że szczęśliwe - bądź też pechowe - zdarzenia losu określają poziom naszych dni, a natężenie tych zdarzeń sprawia, że możemy powiedzieć "to był najszczęśliwszy dzień w tym roku" albo wręcz odwrotnie.
Otóż nieprawda.Jednak naukowcy wzięli się i za to (ciekawe kto im za to płaci?)

Naukowe dowody.

Wzór na najgorszy i najlepszy dzień w roku został opracowany w 2004 roku przez Cliffa Arnalla, współpracującego z Cardiff University. Twierdzi on, że biorąc pod uwagę kilka czynników, jesteśmy w stanie obliczyć taki dzień w roku.
Oto wzór:

gdzie:
W - pogoda (ang. weather)
D - dług, debet (ang. debt)
d - miesięczne wynagrodzenie
T - czas od Bożego Narodzenia (ang. time)
Q - niedotrzymanie postanowień noworocznych
M - niski poziom motywacji (ang. motivational)
Na - poczucie konieczności podjęcia działań (ang. a need to take action)

Według niego najgorszy dzień w roku przypada zawsze w poniedziałek w trzeciej dekadzie stycznia, czyli w tym roku jest to 24 stycznia 2011. Autor tej teorii nazwał ten dzień "blue Monday" – czyli, w wolnym tłumaczeniu, "smętny poniedziałek".
Dzień ten ma być wspólny dla większości ludzi w naszej części świata (północnej i zimnej).
Czy to prawda? Co z popularnym trzynastym w piątek? A długie, ciemne, listopadowe dni, kiedy to wszelkie wyszukiwarki internetowe odnotowują największe zainteresowanie słowem "depresja"? Dlaczego inne dni nie mogą przystąpić do tej konkurencji?

Jak zamienić najgorszy dzień roku w coś odrobinę radośniejszego?
Jak wygląda wzór na BARDZO udany dzień?

Jest prosty: O + (N xS) + Cpm/T + He


Szczęście każdego z nas jest sprawą indywidualną. Jednak Cliff Arnall twierdzi, że istnieje ogólny wzór. I według jego obliczeń szczęśliwy dzień wypada właśnie 17 czerwca.

O + (N xS) + Cpm/T + He - tak wygląda magiczna formuła naszego szczęścia.
O - oznacza, jak często zdarza się nam wychodzić z domu.
N - to nasz kontakt z naturą.
S - kontakty ze znajomymi, sąsiadami. Cpm - to miłe wspomnienia z dzieciństwa.
T - średnia temperatura powietrza.
He - nasze wakacyjne plany.

Argumentacja

Podobno w naszej części Europy w trzeciej dekadzie stycznia co 3 człowiek cierpi na depresję. A patrząc na skomplikowany wzór opracowany przez dra Arnalla, można odnieść wrażenie, że rzeczywiście ma on rację. Wśród czynników określających najgorszy dzień w roku znajdują się: pogoda, czas, który upłynął od świąt, długi, niski poziom motywacji, czas, w którym nie dotrzymaliśmy naszych noworocznych postanowień, poczucie, że musimy coś ze sobą zrobić.

Pogoda wydaje się oczywistym argumentem. Zimno, ponuro, niski stopień nasłonecznienia w ciągu dnia.
Wydajemy na święta ogromną ilość pieniędzy. Najpierw prezenty świąteczne, na które niejednokrotnie zaciągane są długi lub czyszczone do zera limity kredytowe. Potem poświąteczne wyprzedaże, na które uruchamiane są absolutne rezerwy finansowe. W trzecim tygodniu nowego roku przychodzą rachunki, wyciągi z kart, pierwsze raty kredytowe.

Często jest to moment, kiedy orientujemy się, że nasze możliwości finansowe są znacznie mniejsze niż zadłużenie. To także czas, w którym zaczyna nam brakować pieniędzy na zwykłe życie. Poprzednia wypłata, która była przed świętami, już dawno odeszła w zapomnienie, do następnej jeszcze kilka dni i trzeba to jakoś przetrwać.

Czas, który upłynął od świąt, jest na tyle długi, że zdążyliśmy się już nacieszyć prezentami, pochwalić wszystkim znajomym. Od kilku tygodni nic nowego się nie wydarzyło, nie ma też na co czekać. Następne święta dopiero za rok, a do wakacji daleko. Dzień do dnia podobny. Opadły świąteczne emocje, trzeba było wrócić do normalnego rytmu pracy po świątecznym lenistwie i obżarstwie. Nic z tych przyjemnych rzeczy nie jest już naszym udziałem. Za to, zamiast bujać w obłokach, musimy znów wpaść w codzienną rutynę, dotrzymywać terminów w pracy, wstawać rano, a perspektywa następnego czasu wolnego jest daleko przed nami.

Czas jest nieubłagany. Odmierza on wszystko, co robimy w naszym życiu. I to czego nie robimy też. Np. jeśli nie spełniamy naszych noworocznych postanowień. Podobno trzy tygodnie po sylwestrze zdajemy sobie sprawę, że nie rzuciliśmy palenia, nie dotrzymaliśmy diety, nie zrobiliśmy miliona rzeczy, które obiecaliśmy sobie tak niedawno.

To wszystko wpływa na nasz niski poziom motywacji. Znów nam się nie udało, więc czy jakiekolwiek wysiłki mają sens? Czy tylko nas pogrążają w depresji? Zaczynają nas dręczyć wyrzuty sumienia, że powinniśmy coś ze sobą zrobić, podjąć jakieś działania. Że coś w naszym życiu powinno się dziać… tylko sił nam na to wszystko brak. Brak też optymistycznych perspektyw na przyszłość: pogoda nie poprawi się jeszcze przez wiele tygodni, przeciągająca się recesja przygnębia jeszcze bardziej...podatki, i cała nasza polska rzeczywistość.

No i najgorsze… to znów jest poniedziałek.

Z niektórymi wyznacznikami można dyskutować.

Na przykład: co na kwestie meteorologiczne powiedzą ci wszyscy, którzy nie mogą się doczekać stycznia i związanego z tym białego szaleństwa? W wielu częściach Europy fani narciarstwa przeżywają entuzjazm i nieopisane szczęście! Alpy w tym czasie doświadczają istnego najazdu turystów, dla których styczniowe mrozy to wręcz wymarzona pogoda, na którą czekali cały rok. Tatry, Karpaty i inne mniejsze i większe pagórki także cieszą się ogromną popularnością.

Poza tym jak głosi staropolskie powiedzenie "na Nowy Rok dnia przybywa na barani skok" – czyli dni robią się coraz dłuższe, mamy coraz więcej światła.Powoli wraca nadzieja, że będzie coraz lepiej.

Najlepsze 340 dni w roku

Musimy jakoś przeżyć ten najgorszy dzień.
Po pierwsze – rano trzeba o siebie zadbać. Ładnie się ubrać, uczesać, przygotować do wyjścia. Jeśli dobrze wyglądamy - zwykle też lepiej się czujemy. Jeśli gnębią nas problemy – warto się spotkać z przyjaciółmi. Wyżalić, wypłakać, porozmawiać. Przypomnieć sobie też, co dobrego dzieje się w naszym życiu. Posłuchać historii i smutków innych ludzi, to często uświadamia nam, że wcale nie jesteśmy w takiej złej sytuacji. Innym sposobem na pokonanie noworocznej depresji jest dobra książka i kieliszek wina. Można też udać się na basen, siłownię, aerobik albo pobiegać wokół parku – podobno ćwiczenia poprawiają nastrój.

Pozytywną stroną "najgorszego dnia w roku" jest to, że styczniowy poniedziałek szybko minie, a potem czeka nas co najmniej 340 dobrych i najlepszych dni w roku!

Według wzoru Arnalla najszczęśliwszy dzień w 2010 roku powinien przypaść na piątek, 17 czerwca.

9 komentarzy:

Stardust pisze...

Widze, ze Ty do tego podeszlas w sposob naukowy:)))

Kasia pisze...

Chyba tak.

blogniedzielny pisze...

boze tyle gadania na temat jakiegos ...tak mi sie wydaje ... hahahah po prostu zmeczenie zima bo tak ogolnie lacznie z jesienia i zima to niestety lata jest nie wiele, kiedys tez styczen byl dla mnie najdluzszym miesiacem ale wytlumaczylam sobie ze aby do konca roku a od stycznia to marca to juz tylko 3 miechy i znowu wiosna , no i zak sie pocieszam ze od razu poczuilam sie lepiej hahahah i juz mi sie styczen nie ciagnie ;)

Grasza44 pisze...

Kasiu, ależ zaserwowałaś nam wywód naukowy! Co do prawdziwości tego wyliczenia i oznaczenia dnia szczęśliwego i fatalnego, to ....pożyjemy i zobaczymy:) Jak widzę, to wszystko już teraz można naukowo udowodnić, a swoją drogą masz rację pytając, kto im za to płaci? Pozdrawiam serdecznie.

Kasia pisze...

:-) Pewnie ze to zmęczenie. Nie lubię zimy. Jak widać naukowo można wszystko wyliczyć albo niektórzy tak myslą. Ktoś za to im płaci. Też bym tak chciała.Ileż teorii i wzorów bym wymyśliła....
Czekamy.Byle do wiosny.

Gosia pisze...

Ktoś dostał niezłą fuchę. Płacą komuś za wymyślanie takich rzeczy :)
Byle do wiosny.

anabell pisze...

Ja się urodziłam 13-tego, więc nie wierzę w żadne złe lub dobre dni. Zresztą tak już jest,że każdy dzień jest dla jednego dobry a dla kogoś innego zły- wiesz, bilans musi być na zero. A ponieważ szczęście to stan ducha a nie wynik wzoru matematycznego więc się tego nie wyliczy.
Miłego, ;)

Mijka pisze...

ja jakoś tego stycznia nie lubię i teraz już wiem,dlaczego!:))

Kasia pisze...

Wczoraj 13 tego był zły dzień...córka miała wypadek samochodowy (nie ma obrażeń) ale szok i jakoś tak...Czekam do 24 stycznia...będzie gorzej?