sobota, 19 grudnia 2009

Zima.

Dziś rano (godz. 5.10) śnieg posypany był diamentami. Skrzyły się pięknie na śniegu w świetle latarni. Prosiły się by je pozbierać.

Jednak nie mam czym. Wczoraj poszłam na targ (Wolbromskie Złote Tarasy) i najpierw zamarzły a potem odpadły mi wszystkie członki. Mój wielki nos też. Tym sposobem minęła mnie jedna operacja plastyczna.

Tragiczny to widok jak członki odpadają.Stałam w kącie i tajałam a one pstryk, pstryk...i odpadły.

Muszę stwierdzić,że jestem nieodporna na zimno. Człowiek już odwykł od zimna a i odzież ( w tym buty) też są inne. Gorsze.
Kiedyś przy 25 stopniowym mrozie darłam na Babią Górę a dziś...
Jeszcze trochę, byle do emerytury a potem Kanary jak obiecywały OFE.

6 komentarzy:

Ezieta pisze...

Kasiu
a co robilas o 5.10 na dworze? Ja sie na 2 bok przewalalam cieszac sie, ze mi pod kolderka cieplo...
Gdy nie musze0nie wychodze...
Mam nadzieje, ze w poniedzialek bedzie cieplej. Mimo diamentow, bieli, nastroju...mrozy to nie dla mnie bajka.

Ata pisze...

Ja się urodziłam w złej strefie klimatycznej!
Zdecydowanie! Nie wzruszają mnie te "bajki" na śniegu - raczej dostaję na ich widok dreszczy.
A członki to mi cyklicznie od lat odpadają z zimna ;-/

blog niedzielny pisze...

a pozbieralas troszke tych diamentow??? bo to wiesz kto wie czy kiedys nie bedziesz musiala ich spieniezyc ;) ;) ;)

anabell pisze...

Nienawidzę zimy i wszystkiego co z nią związane.Dla mnie to jeden wielki horror.Zwłaszcza teraz, gdy muszę wciąż jezdzić - a to na analizy, a to po wyniki, a to do lekarza. W tym roku wyjątkowo mi zima nie pasuje.
Milego, ;)

Czesiek pisze...

Podziwiam Twoją siłę spokoju.
Mnie jak by już jeden członek odpadł to już bym miał powody do zmartwień a Ty..luzik....

Kasia pisze...

Heheheh.Też nie lubię zimy. Jako dziecko lubiłam.Dziś męczy. Wyjechałabym na stałe do ciepłych krajów....Elu, po 5,00 wychodzę do pracy....