poniedziałek, 10 maja 2010

Trzepak.



Trzepak - przyrząd lub urządzenie pomagające w zasadniczy sposób w trzepaniu dywanów, szczególnie popularne przed upowszechnieniem się odkurzaczy. Zbudowane jako usztywniona rama, najczęściej z rur stalowych, mocowana do podłoża na stałe.
Trzepak najczęściej wyposażony jest w dwie równoległe, poziome poprzeczki, umieszczone na różnej wysokości, górna zazwyczaj w okolicach 2 m nad powierzchnią ziemi. Na osiedlach bloków wielorodzinnych trzepakom towarzyszą zazwyczaj ławeczki do układania wytrzepanych dywanów.

Niegdyś trzepak był obowiązkowym elementem wyposażenia każdego podwórka.

Ze względu na wytrzymałą budowę i nieraz ciekawą konstrukcję, często wykorzystywany przez dzieci jako element zabaw podwórkowych. Do ulubionych zabaw dzieci na trzepaku należały wszelkie ewolucje akrobatyczne. Uprawiano jednak i bardziej wymyślne zabawy, szczególnie na większych podwórkach dużych osiedli mieszkaniowych budowanych z wielkiej płyty, gdzie trzepaki miały nieraz dużą, łamaną, wielomodułową konstrukcję. Taką zabawą była np. gra "w ślepca", polegająca na tym, że po odpowiednio dużej konstrukcji poruszali się uczestnicy gry starający się uniknąć kontaktu dotykowego z głównym graczem mającym zasłonięte oczy. Nowym "ślepcem" zostawała ta osoba, którą dotychczasowy "ślepiec" dotknął, lub która dotknęła ziemi.

Trzepak to kolejny etap w moim życiu.
To miejsce spotkań społeczności blokowej, miejsce zabaw, zwisów wszelkiego typu, fikołków i dzikich pomysłów.
Trzepak był punktem zbornym. Tu wszystko się zaczynało. Tu rodziły się pomysły na zabawy na ten dzień,tu nasza "banda" się naradzała. W późniejszym życiu trzepak też odgrywał dużą rolę, ale o tym kiedyś.
Teraz mam 5-6 lat.Codziennie ćwiczę na trzepaku fikołki, kiełbaski,zwisy. Gdy zaczyna być zbyt mało ekstremalnie, to samo wykonuje się na górnej poprzeczce.
Trzepak często potrafił być też koleżanką do trzymania gumy. Gdy akurat nie było trzeciego do grania w gumę, zatrudniało się trzepak.
Tuż obok trzepaka mieliśmy fajne gliniane klepisko.Szybko zostało zaadaptowane jako placyk do gry w "noża".

Czym była ta gra?
Tak, tak.Grało się nożem. Doskonaliliśmy nasze umiejętności rzucania nożem. Na ziemi rysowało się koło.Przeważnie niewielkie (kwestia umowna) i dzieliło na tyle części ilu było graczy.Kawałek tej pizzy to było moje terytorium. Wic polegał na tym by rzucając nożem w terytorium kolegów, trafić i odkroić część dla siebie.I tak okrawało się kawałek po kawałku, tak długo aż wszyscy odpadli. Oczywiście gra trwała godzinami i wcale nie jest możliwe wykończenie całkowite ostatniego przeciwnika.
To nie miało znaczenia. Ważna była gra.
Nóż. Nóż musiał być ostry i mieć szpic.
To niebezpieczne narzędzie. Sama swoim dzieciom nie dałabym do zabawy.
Jednak nie pamiętam, by ktoś kogoś dźgnął, trafił w kolano czy oko.
Nie pamiętam by ktoś nadział się na nóż biegnąc.Nie pamiętam by ktoś komuś wydłubał oko.

Na wielu podwórkach, zarówno dużych blokowisk, jak i typowych kamienic, trzepak był nie tylko jedyną atrakcją dla dzieci, ale i ważnym elementem integrującym społeczności lokalne. Często to właśnie wokół niego koncentrowało się całe życie towarzyskie mieszkańców. Młodzież często przeżywała właśnie pod trzepakiem swoje pierwsze miłości, randki i pocałunki. Również dla dorosłych trzepak był często głównym miejscem spotkań, ot choćby dlatego, że znajdowała się przy nim jedyna na podwórku ławeczka, na której można było przysiąść lub postawić siatki z zakupami i porozmawiać z sąsiadami.

Socjologiczna rola trzepaka stała się również źródłosłowem nazwy osiedlowych sieci komputerowych, budowanych przez amatorów - zwanych sieciami trzepakowymi, bądź po prostu trzepakami.
Trzepak znalazł miejsce w wielu polskich (i nie tylko) filmach. Czołowym przykładem w polskiej kinematografii jest serial "Czterdziestolatek", gdzie praktycznie w każdym odcinku pojawia się epizod z tym elementem tzw. małej architektury.

4 komentarze:

anabell pisze...

Witaj, mnie nie było wolno wychodzić na podwórko, bo było wysypane czarnym żużlem,a obok sąsiedniego domu był całkiem fajny ogródek i tylko tam mogłam się bawić z koleżankami. Teraz znaczenie trzepaka znacznie podupadło, bo na osiedlach są porobione place zabaw z pełnym asortymentem różnych narzędzi do łamania rąk i nóg oraz tłuczenia głów. Przez całe lata miałam przed oknami tzw.drabinki i inne trzepakopodobne ustrojstwa, a stało to na betonie. Po kilku całkiem poważnych wypadkach i nieskutecznych interwencjach, wkurzeni rodzice rozebrali sami, nocą te urządzenia.

Kasia pisze...

Straszne,że nie mogłaś brykać. U nas to stało na trawniku, tak więc ryzyko trochę mniejsze.Instytucja trzepaka upada.Fakt.

Ata pisze...

Ja jako dziecko "udomowione" nie "zblokowane" trzepaka nie posiadałam ;-)
Ale zamiast niego miałam (i mam) dużo drzew. Uwielbiałam po nich łazić. I nie przeszkadzał mi brak towarzystwa :-)

blog niedzielny pisze...

hahahhahaha pamietam dokladnie my tez mielismy taki na podworku ale nasza rama gorna byla wygieta od cioglego wieszania sie kolejnych pokolen dzieciakow ,wszycy sie na nich wieszali lak malpy