poniedziałek, 10 maja 2010

Początki.

W moim dzieciństwie nieznane były pojęcia: szpan, lans czy komputer...bo po prostu nie istniały.Z gier powszechne i dostępne były te planszowe oraz wszelkie podwórkowe.
Czy przez to dzieciństwo dzisiejszych 40-latków było straszne? Nie.
Dzieciaki na podwórkach nigdy się nie nudziły.Pomysłowość i kreatywność to były nasze imiona.
Moje dzieciństwo to socjalizm realny.Czy przez to było straszne? Nie.
Zapewne dlatego,że jako dziecko niewiele mnie to interesowało.

Piaskownica to pierwsze zderzenie ze społecznością podwórkową. Niewiele pamiętam z piaskownicy.Może i słusznie.Jednak uczęszczałam do niej na pewno, bo do dziś lubię budować zamki z piasku, lepić babki.
Wyjście z piaskownicy zapewne było przełomowym wydarzeniem w moim życiu.Przecież to kolejny krok ku dorosłości.
Kroków tych może było 4, bo tyle dzieliło piaskownicę od trzepaka....

1 komentarz:

Didżejka pisze...

A ja mam dwadzieścia kilka lat i te dziwne pojęcia w moim zyciu zaczęły pojawiać się dopiero około 10 roku życia - i wcale nie narzekałam na gry planszowe i podwórkowe, wręcz przeciwnie - do tej pory chętnie do nich powracam :)

pozdrawiam ciepło :)