piątek, 14 maja 2010

Ser.


Znalazłam rzeczowe uzasadnienie dla mojego umiłowania serów.


Fińscy naukowcy stwierdzili, że będący nośnikiem bakterii probiotycznych ser może zwiększyć sprawność układu odpornościowego starszych ludzi.
Akademicy z Uniwersytetu w Turku zaobserwowali, że uwzględnianie w codziennym menu probiotycznego sera pozwala zwalczyć związane z wiekiem zmiany dotyczące układu odpornościowego.
Szef projektu dr Fandi Ibrahim podkreśla, że społeczeństwa na całym świecie się starzeją, dlatego tak ważne stało się eliminowanie czy opóźnianie degeneracji układu immunologicznego. Wcześniej donoszono, iż spożycie bakterii probiotycznych w postaci innych produktów wzmacniało odpowiedź układu odpornościowego, teraz odkryliśmy, że ser również może skutecznie pełnić rolę ich nośnika.

Badacze obrali na cel przewód pokarmowy, ponieważ to w dużej mierze tędy do organizmu dostają się bakterie i to tutaj powstaje 70% przeciwciał.
Zespoł Ibrahima poprosił zdrowych ludzi w wieku 72-103 lat, którzy mieszkali w tym samym domu opieki, o jedzenie przez miesiąc na śniadanie jednego plasterka sera. Części ochotników podawano probiotyczną goudę, a części placebo. Po zakończeniu eksperymentu przeprowadzono badania krwi. Okazało się, że w grupie probiotycznej nastąpiła znaczna poprawa wrodzonej i nabytej odporności: zwiększyła się aktywność komórek NK (od ang. Natural Killers) i fagocytów, czyli komórek żernych.

Źródło:Kopalnia Wiedzy

A to przepis na własny ser "żółty" albo topiony...

1.5 kg sera białego
1.5 l mleka
2 jajka (całe ale bez skorupek)
1 łyżka soli
1 łyżka octu (to jest to czego brakuje innym przepisom)
1 łyżka sody oczyszczonej
0.5 kg margaryny (kupcie inną niż Kasia - ponieważ pachnie "waniliowo")
kminek (jeśli ktoś lubi)

Do dzieła:
Zagotować mleko, wkruszyć do niego cały ser i jeszcze chwilę pogotować. Ser zrobi się gumiasty - warto wtedy rozgniatać grudki. Po przegotowaniu przelać całą "maź" na tetrową pieluchę albo na jakieś gęste sito (pielucha lepsza), mieszać żeby odcedzić jak najwięcej płynu.
Teraz wrzucić do robota kuchennego (np.Kasia) margarynę dodać sól, jajka, i ocet. Zmalaksować na maxa Pamiętajmy, że im gładsza będzie masa a składniki wymieszane - tym lepszy ser.
Teraz do zmalaksowanej margaryny dorzucić cały odciśnięty ser, można dodać kminku i znowu na maxa zmalaksować (zróbcie to naprawdę dobrze). Teraz przerzucić całą masę do garnka i podgrzać (można zagotować - jeśli to dobry termin dla masy) wsypać łyżkę sody i energisznie mieszać dobrych parę sekund. Cały ser stanie się jak Bakuś dla dzieci - puszysty. Przelać ser do poprzecinanych butelek po wodzie mineralnej. Dość szybko zastyga i niestety klei się do łyżki ale nic to! po godzinie stygnięcia nadaje się do krojenia a na następny dzień - trzymany w lodówce jest EXTRA!!!!

9 komentarzy:

Ata pisze...

Robiłaś już ten ser Kasiu?

Ata pisze...

Aha! I ten ser biały to jaki? Chudy, tłusty, półtłusty??

Gosia pisze...

Normalnie, chyba spróbuje :)

Kasia pisze...

Robiłam.Inaczej bym nie pisała. Ja wolę tłusty ser, ale z chudego tez będzie. Mozna przyprawiać kminkiem, szczypiorkiem....czym sie zywnie podoba.Pyszne.

anabell pisze...

Ale ja tu nie widzę w tym serze nic a nic, co byłoby probiotykiem, czyli nie ma żywych kultur pałeczek kwasu mlekowego.Moja babcia robiła sama ser topiony, ale chociaż był naprawdę smaczny, to jakoś mi się nie chce go robić. W jej przepisie biały ser wpierw musiał zgliwieć, co wiązało się z niezbyt miłym zapachem w kuchni. Ale to jeszcze nic, extra niemiła woń roznosiła się po chacie, gdy babcia ów zgliwiały ser topiła na patelni. Oczywiście dodawała do niego kminku lub przesmażonych pieczarek. Taki przepis jak podałaś już gdzieś czytałam ale tam kazali dawać ocet jabłkowy. A propos odmładzających właściwości sera- ponoć najlepsze są sery podpuszczkowe, czyli prawdziwa bryndza i oscypek, bo zapobiegają miażdżycy.

Beata pisze...

ja tam nie wiem dlaczego lubię twaróg, po prostu jem:) a żółtego mniej wolę...:(

sebastian pisze...

Jako miłośnikowi serów bardzo podoba mi się ta koncepcja z pozytywnym wpływem na odporność. :) A z przepisu koniecznie muszę skorzystać. :)

Kasia pisze...

Tak, jest i wersja ze zgliwieniem.Ale jakoś nie robilam takich doświadczeń.Mam ochotę za porobić doświadczenia z robieniem sera żółtego w domu oraz plesniowego. Wszystkie pleśnie, podpuszczki i inne mozna kupić np na Allegro. Muszę sie jednak do tego przygotować:kupić termometr, higromer, potem podpuszczkę i szczepy pleśni.Przygotować pomieszczenie. Jakość jedzenia bardzo spada.To co kupujemy przeraża mnie coraz bardziej:kiełbasa której nie można usmażyć, ser żółty którego nie da sie utrzeć na tarce, mięso nasączone CZYMŚ, ze podczas smażenia cieknie i cieknie, schab który puchnie podczas smażenia.Jest coraz gorzej.

Gosia pisze...

Ciekawe czyimi rączkami Sebastian "skorzysta" z przepisu
hihihih
Buziak